niedziela, 16 października 2011

no nie wierze, jaka pustka i tęsknota. zimno za oknem, a w głowie-mnóstwo myśli. taka cholerna dychotomia, ja pierdziele, nie potrafię określić czego chcę a czego nie. ból głowy spowodowany przeciążeniem-tak bardzo tęsknie, tak bardzo nie chciałbym nigdy więcej tego zobaczyć. ja padnę, jak sie nie zacznę leczyć, to będę gadać do siebie. ups, już to robię, jaka faza ja pierdole

poniedziałek, 3 października 2011

już chyba sobie radzę, już chyba nie, dziękuje, ale matko ziemio, jaki ból świata, jaka pustka miesiąca!
wszysztko sie zaczyna, wszyscy zabiegani, a ja nie mogę mieć nawet za dużo wykładów, bo jeszcze bym przestałbyć wkurzony i miałbym coś, czym mógłbym się zająć NO JA NIE MOGĘĘJE

Co za chujowy post, ale teraz inaczej nie umiem :(

środa, 28 września 2011

ostatni wpis dot. kobiet, obiecuje

bezsenność, zaskakująca w najgłupszym możliwym momencie, zmusza mnie do pisania. piszę troszkę do siebie, troszkę, żeby się wyżyć, ale piszę.

a propos kobiet - jezu totalnie się na nich nie znam, myślę, że nawet gdybym przeczytał tysiąc mądrych książek, to i tak wybiorę najgorzej jak mogę.
ale dobra, lubię to, takie jest życie
chciałem napisać poważny wpis o rozstaniu, o tym jak mi ciężko, jak bardzo jej potrzebuje i jak wielką mam złość do całego świata, że się tak stało.




ale nie napiszę. nie mam siły. ledwo sobie daje rade, ale trzeba trzymać fason.


muszę się nauczyć pisać początek zdań z dużej litery

środa, 6 lipca 2011

koszulka w kolorze lawendowym

zimno, mokro i smutno, siedzenie w samotności w brudnym, obskurnym pokoju nie należy do rzeczy przyjemnych, wariacji jakiś dziwnych dostaje, z tej samotności i z brudu kaszlu, nie wiem, nie rozumiem.



czuję się tak bardzo staro, będąc tak naprawde młodym, czuje, obserwuje, zauważam, boje się, przemijającego czasu, mam wrażenie że  w ogóle nie carpe diem, że tak strasznie się spinam, martwie, stresuje. wszystkim

wtorek, 5 lipca 2011

dzień 2 i 3 nic się nie dzieje, wstaje, jem, idę spać. w skrócie. wegetuje sobie radośnie, patrząc jak czas przelatuje mi przez palcę. mamoooooooooo ja chcę wyjechać, nie ważne gdzie, gdzieś daleko, jak najdalej od monotonii, od wstawania o 11 od całodniowego nic nie robienia. wyjeżdżam.

ale nie teraz, teraz muszę zostać, kto się będzie za mnie opieprzał?
no własnie
koło się zamyka, jakby rzekł klasyk

to może posprzątam?

niedziela, 3 lipca 2011

1 dzień a nie wiem co robić, posprzątać, pobiegać, jakieś nie wiem odchudzanie, kurde tak bardzo ciężko, tak się chce, a nie wie się jak. 13 dni spania ? no bez jaj